Często spotykam się z pytaniami: jakie szkolenia robisz? Od kogo się uczysz? Do kogo warto pojechać?

Pierwsza odpowiedź jest zawsze taka: zależy, czego się chcesz dowiedzieć i nauczyć. Wielokrotnie powtarzam, że nikt nie jest dobrym logopedą od wszystkiego, dlatego jeśli chcę się dowiedzieć czegoś na jeden temat, wybieram wykładowcę/szkoleniowca, o którym wiem, że specjalizuje się w danym temacie. Jak znaleźć takiego? Obserwować, czytać, pytać innych o wrażenia po szkoleniach.

Dr Marzenę Machoś obserwuję już od ponad roku. Ujęła mnie przede wszystkim podejściem do rodziny swojego pacjenta. Od zawsze wiedziałam, że mój pacjent, to nie tylko dziecko, to cała rodzina. Że od podejścia do rodziny i od współpracy z rodziną zależy sukces terapii. Wyniosłam to przekonanie z pracy jako nauczycielka w przedszkolu. Tam rodzina jest zawsze pod lupą, znając środowisko rodzinne malucha jesteśmy w stanie lepiej zrozumieć jego zachowania, wspierać zdolności i wyrównywać deficyty. Kiedy zostałam logopedą zdziwiło mnie, bardzo częste wówczas, pomijanie rodzica w terapii. Miał dowieźć dziecko i z nim ćwiczyć w domu. I tyle. Niekiedy nawet nie chciał albo nie wolno mu było być na terapii z dzieckiem (różne placówki mają różne wymagania). Kiedy zaczęłam pracować w domach pacjentów, poczułam, że to jest właściwe miejsce do tego. Cała rodzina razem.

Ale wróćmy do meritum 🙂

Po przeczytaniu kilku wpisów Cioci Guguhopli już wiedziałam, że jeśli chodzi o zrozumienie pacjenta, nadajemy na tych samych falach. Mimo wszystko na początku podchodziłam nieufnie do tego – w końcu Internet wiele zniesie i pisać można w zasadzie co się chce. W czerwcu 2019r. powiedziałam “Sprawdzam”. Zapisałam się od razu na dwa szkolenia, weekendowe spotkanie. Wyszłam zachwycona i jednocześnie zdruzgotana. Zachwycona tym, że dr Machoś okazała się być równą śląską dziouchą 🙂 pełną empatii, gotową drążyć do upadłego, byleby tylko pomóc maluchowi. Zdruzgotana tym, że ciągle tak mało wiem, a chcę i chcę więcej. Do tego doszło jeszcze poczucie, że wielu kłopotów z moimi prywatnymi dziećmi bym uniknęła, gdybym spotkała na swojej drodze takich specjalistów.

Krótko po tych dwóch szkoleniach poproszono mnie o konsultację kilkutygodniowego maluszka. Jaka była moja radość, gdy wiedza zdobyta na szkoleniu przydała się w stu procentach! Jeszcze trochę niepewnie, ale zdiagnozowałam malucha, okazało się, że wystarczy go dobrze spozycjonować przy karmieniu i po kłopocie. Poczułam, że mogę góry przenosić i… chciałam więcej 🙂

Trochę się nie składało, żeby zaraz po wakacjach udać się na kolejne szkolenie. Za to w grudniu, po dłuuugim czekaniu na liście rezerwowej, spotkałam się z dr Machoś na organizowanym przez nią kursie “Guguhopla i przyjaciele” (opiszę go poniżej). Potem luty w Opolu i marzec we Wrocławiu. Zrobiłam komplet.

Czy jestem zadowolona? Bardzo.

Czy uważam, że wiem wszystko? Absolutnie nie. W dziedzinie rozwoju dziecka i możliwości naszego wpływu na ten rozwój jest jeszcze wiele do odkrycia. Ale podoba mi się podejście dr Machoś, która nie tylko dzieli się wiedzą, ale ciągle stawia pytania. A na dodatek jeśli stawia pytania dotyczące badań i osiągnięć innych, to zawsze z pełnym szacunkiem dla badacza (a spotkałam się już lekceważącym podejściem do badań i osiągnięć innych na szkoleniach, oj spotkałam).

W takim razie na jakich szkoleniach byłam i czego się tam dowiedziałam?

Wspólnym mianownikiem wszystkich szkoleń jest zrozumienie odruchowych reakcji oralnych, od których wszystko się zaczyna. Zupełnie nie przeszkadzało mi to, że każde szkolenie się od nich zaczyna. Szczerze mówiąc efekt “Aha!” odczułam na czwartym. Wtedy, po trzykrotnym już usłyszeniu tych wiadomości, wszystkie klocki wskoczyły na swoje miejsce i wszystko się poukładało. Poza tym nigdy nie było to nudne, bo Ciocia Guguhopla za każdym razem mówi inaczej, podaje inne przykłady ze swojej pracy, używa innych słów. Nie jest to wyuczony i wyklepany fragment, tylko autentyczne dzielenie się wiedzą. Na bazie ORO uczyliśmy się kolejnych rzeczy.

Niemowlak u logopedy. Diagnoza, zabawa i stymulacja.

Co jest w programie szkolenia: ORO, wszystko o ssaniu, odżywczym i nieodżywczym, rozwój twarzoczaszki od niemowlęcego bezzębia do zębów mlecznych, cały moduł o ocenie wędzidełka podjęzykowego, skalach, frenotomii, masażach przed i po podcięciu, pozycjonowanie przy karmieniu, moduł o HNB (high need baby) – o co chodzi i jak sobie pomóc, moduł o komunikacji z maluchem do pierwszego roku życia – jak oceniać, na co zwrócić uwagę, co powinno nas zaniepokoić, jak go wspierać.

Mnóstwo wiedzy sprawiającej, że chce się więcej wiedzieć i więcej na ten temat szukać i czytać.

Nie patrzy, nie słucha, nie mówi! Od czego zacząć?

Co jest w programie szkolenia: ORO, rozwój umiejętności poznawczych od 1 do 12 miesiąca życia, rola czynności prymarnych i bazowych umiejętności poznawczych w rozwoju mowy, budowanie kontaktu wzrokowego, bazowy trening słuchowy, budowanie wspólnego pola uwagi, pamięć słuchowa, wzrokowa, ruchowa.

Szkolenie częściowo warsztatowe, wiele przykładów działań, zabaw, podawanych z własnego gabinetu. Pokazywanie alternatyw: jeśli to nie zadziała, to można tak albo inaczej. Gotowe podpowiedzi, które można wdrożyć w swojej pracy od poniedziałku 🙂

Guguhopla, od zabawy do mówienia. Od samogłoski do zdania obrazkowo-literowego.

Co jest w programie szkolenia: wyjaśnienie, czym jest Guguhopla, omówienie bazowych umiejętności komunikacyjnych, budowanie kontaktu z niemówiącym dzieckiem, budowanie kontaktu z niemowlakiem poprzez dialog mimiczno-wokaliczny. A potem zejście “do parteru” i poznawanie zabaw zawartych w programie, dzięki którym rozwijamy komunikację niemówiącego malucha.

Dostajesz gotowy program do pracy z dzieckiem, które nie mówi. Wszystko wytłumaczone krok po kroku, jedno działanie podane na kilka sposobów. Zajęcie przede wszystkim warsztatowe, ale tylko, gdy się to wszystko samemu przećwiczy, można wprowadzać program do pracy z dziećmi. Ja mogę potwierdzić, że działa, bo wprowadzam elementy programu do pracy z pacjentami i widzę efekty 🙂

Od jedzenia do mówienia – rola funkcji pokarmowych dla rozwoju mowy.

Co jest w programie szkolenia: ORO, wszystko o ssaniu, zarówno z piersi jak i butelki, rozwój twarzoczaszki, oddychanie a połykanie, ssanie i jedzenie, rozszerzanie diety – kiedy, jak, co po kolei robimy, oczywiście wędzidełko, które może bardzo utrudnić i karmienie mlekiem, i rozszerzanie diety, sprawdzanie gotowości do rozszerzania diety, istota połykania, wprowadzanie łyżeczki i kubeczka.

Tu zobaczyłam, ile błędów popełniłam przy rozszerzaniu diety starszej córki (dawno, dawno temu :P), a co jakoś tak instynktownie wprowadzałam przy młodszej. To było moje ostatnie szkolenie z dr Machoś i tu poczułam, że cała ta wiedza układa się w swoich szufladkach. Pomimo tego, że po raz kolejny słuchałam o ORO, znowu dowiedziałam się czegoś nowego. Pewnie dlatego, że Ciocia Guguhopla każdą teorię popiera przykładami z praktyki. A te są za każdym razem nowe, bo przecież przyjmuje pacjentów cały czas.

Guguhopla i przyjaciele.

To było takie kombo dotyczące dziecka od narodzin (także przedwczesnych) do ukończenia pierwszego roku życia. Dwa intensywne dni, sześcioro prowadzących, każdy z innej strony patrzący na malucha. To tutaj poczułam, co znaczy siła zespołu w diagnozie noworodka i niemowlaka. To tutaj stwierdziłam, że wchodzę w to, że będę u siebie, na miejscu budować zespół specjalistów mających podobne podejście do dzieci, jak ja (fizjoterapeutkę już mam).

Kto był i o czym opowiadał?

  • dr Danuta Rup-Kozłowska – pracuje na oddziale intensywnej terapii noworodkowe, gdzie trafiają te najmniejsze, najwcześniej urodzone dzieci. Opowiedziała o tym, jak pracuje oddział, jak wyglądają wszelkie procedury wykonywane u maleństwa natychmiast po urodzeniu, jak się karmi takie maluszki, kiedy można je wypuścić do domu, co je czeka w przyszłości, jak ich organizm różni się od organizmu donoszonego malucha. Mnóstwo wiedzy plus ściskające za gardło zdjęcia.
  • mgr Marta Karwot – Pięta – neurologopeda na oddziale intensywnej terapii neonatologicznej. Specjalistka od oceny gotowości malucha do jedzenia doustnego, pomaga mamom rozkarmić malucha, ułatwia przejście z karmienia sondą na karmienie piersią, dobiera odpowiednie akcesoria do karmienia alternatywnego, podpowiada, jak zapobiegać ewentualnym, późniejszym problemom z rozszerzaniem diety i rozwojem komunikacji. W niektórych momentach miałam oczy pełne łez, a wcześniaki pokazane na filmikach śniły mi się w nocy. Nie wiedziałam, ze aż tyle siły musi mieć rodzic i maluch urodzony przedwcześnie, żeby osiągnąć to, co dzieci donoszone mają gratis.
  • dr Marzena Machoś – specjalistka wczesnej logopedii klinicznej. Opowiadała o wszystkim, co jest potrzebne do spokojnego karmienia, a więc: odruchowe reakcje oralne, ocena wędzidełka podjęzykowego, jak wygląda ssanie: rytm, oddychanie, uszczelnianie, dobieranie akcesoriów do karmienia alternatywnego.
  • dr Magdalena Czajkowska – powiedzieć, że jest fizjoterapeutką, to powiedzieć za mało 🙂 Ją trzeba poznać 🙂 Przeprowadziła warsztaty z pozycjonowania maluchów przy karmieniu. Pozycje przy piersi, pozycje przy butelce, pozycjonowanie dzieci z różnymi problemami (np. kręcz szyi, asymetria).
  • dr Filip Pięta – osteopata. Tutaj zaczęliśmy od fundamentów, od rozwoju embrionalnego i konsekwencji, jakie niesie za sobą zaburzenie tego rozwoju. Tutaj również była minimalna część teoretyczna, przede wszystkim pracowałyśmy z ciałem na warsztatach. Wiedza, która szeroko otwiera oczy na dziecko i jego problemy.
  • w kolejnym module dr Machoś i dr Czajkowska opowiedziały o gotowości do rozszerzania diety malucha – na co zwrócić uwagę, co dziecko musi osiągnąć, co to mouthing, kiedy odstawić smoczek, jak rozszerzać dietę – wszystko, co jest potrzebne, aby dziecko mogło spokojnie rozpocząć przygodę z pokarmami stałymi. Do tego sporo wiedzy o terapii karmienia.
  • mgr Olga Sowa – logopeda. Na zakończenie dostałyśmy emocjonalną bombę w postaci relacji mamy dziewczynki z zespołem Edwardsa. Krok po kroku opowiedziała nam, jak wygląda życie ich rodziny od narodzin córeczki, jak walczyli o to, by Tosia żyła jak najdłużej (tylko kilka procent dzieci z tym zespołem przeżywa dłużej niż rok), jak uczyła się zakładać sondę, wymieniać PEG-a, jak wygląda nauka i terapia Tosi. Dała też sporo wskazówek nam, terapeutom, czego rodzice z ciężko chorym dzieckiem od nas mogą oczekiwać, a czego nie chcą usłyszeć (czasami lepiej jest nic nie powiedzieć, niż rzucać frazesami).

To tutaj zaświtała mi myśl, która rośnie dalej, że opieka nad maluchami będzie moją specjalizacją. Jeśli będzie druga edycja takiego spotkania, ustawię się pierwsza w kolejce chętnych 🙂

Kto dotrwał do końca, temu gratuluję 🙂 Kiedy planowałam ten wpis, nie sądziłam, że wyjdzie aż taki długi. Jeśli uważasz, że jest przydatny, daj znać: tu w komentarzu, na moim fanpage’u czy na priv. Jeśli masz jakieś pytania dotyczące szkoleń dr Machoś – także pisz, chętnie odpowiem 🙂